RSS
 

Każda szczęśliwa chwila

29 wrz

„Każda szczęśliwa chwila” to opowieść o włoskiej rodzinie, która boryka się z problemami małżeńskimi. Nie jest to, w moim mniemaniu, normalne przedstawienie rodziny. Główna bohaterka – Penelopa – już na samy początku książki odchodzi od męża i trójki swoich dzieci. Dopiero w trakcie czytania dowiadujemy się dlaczego była do tego zmuszona. Jej mąż – Andrea – od chwili jej odejścia musi radzić sobie sam z rozkapryszonymi dziećmi, cwaną pomocą domową, zdziwionymi  niezadowolonymi przyjaciółkami żony oraz chorą matką. Czy mu się to udaje? Dowiecie się po przeczytaniu książki.

Sama powieść mnie znudziła. Czytałam ją bardzo długo i przerywałam chyba z trzy razy, w międzyczasie rozkoszując się inną lekturą. Historia Penelopy, Andrei, Ireny, Mimi i Mortimera jest dla mnie zbyt abstrakcyjna. Jak to możliwe, że matka i córka (a później, co jest bardzo prawdopodobne, wnuczka) zdradzają swoich mężów z prawie identycznych powodów? I do tego znajdują sobie kochanków, których kochają całym sercem? I nawet ich historie kończą się tak samo…

Nie wiem czy mam polecić tą książkę, czy też nie. Mi osobiście nie przypadła do gustu. Jak już wcześniej wspomniałam – znudziła mnie. Ale jeżeli ktoś lubi historie miłosne, książki o rozterkach sercowych i życiowych to „Każda szczęśliwa chwila” jest dla niego.

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Godzina 21:37

08 wrz

 

„Godzina 21:37” nie jest zwyczajnym reportażem. Autorka omawia o ucisku kobiet, dlatego spora część akcji toczy się w Polsce, gdzie aborcja jest nielegalna. Bohaterki to zwyczajne kobiety, które często muszą samodzielnie zmagać się ze swoimi problemami, jak Agata z niechcianą ciążą. Przeczytanie książki trochę mi zajęło, chociaż to zaledwie 315 stron. Jest napisana w taki sposób, że ciężko się skupić na tekście, niestety Pani Alfredsson nie potrafiła mnie porwać i zainteresować, pomimo tematyki.

Rodzina Agaty wydała mi się bardzo przerysowana (siostra zagorzała katoliczka, tak samo jak matka i dziadek i do tego starszy brat należący do Młodzieży Wszechpolskiej?), ale może takie było zamierzenie autorki.

Jednak muszę przyznać, że Karin Alfredsson bardzo dobrze ujęła przemianę jednej z głównych bohaterek – szwedzkiej ginekolog Ellen. Z kobiety gotowej zmieniać świat na lepsze, która interweniowała, gdy komuś działa się krzywda, zmieniła się w nieinteresującą się problemami innych.

Czy książkę warto przeczytać? Sama nie jestem pewna…

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

 

 

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Modlitwy waginy

11 sie

Muszę przyznać, że „Modlitwy waginy” bardziej mi się podobały niż „Wilgotne miejsca”. Druga książka Charlotte Roche opowiada nie tylko o kobiecych miejscach intymnych, ale też o psychice, typowych problemach z którymi większość „płci pięknej” musi się borykać oraz o kompleksach, w które większość sama się zapędza.

„Modlitwy waginy” są napisane subtelniej, ale jednocześnie Roche nie pozbyła się typowego dla siebie szczerego i ciętego języka. Główna bohaterka, Elizabeth Kiehl jest kobietą po przejściach (konkretnie jednym, wielkim wypadku, który rzutuje na całe jej życie), która zmaga się ze swoimi problemami oraz chorobliwą zazdrością o męża. Pomaga jej przy ty jej terapeutka – A. Drescher.

Książka opisuje jak toczy się codzienne życie rodziny patchworkowej. Dzięki czarnemu humorowi autorki oraz doskonałemu pomysłowi na fabułę jest to idealna lektura dla wszystkich. Łączy w sobie nie tylko powieść erotyczną, fabularną ale dodatkowo można w niej znaleźć poradnik dla rodziców oraz podstawy psychologii. Być może właśnie dlatego „Modlitwy waginy” bardziej przypadły mi do gustu niż wcześniejsza książka Charlotte Roche.

Polecam!!

M.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

 

 

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Subtelny nos Lilli Steinbeck

30 lip


Na „Subtelny nos Lilli Steinbeck” natrafiłam przypadkiem w księgarni. Do kupna zachęcił mnie tytuł i okładka, która jest naprawdę interesująca. Ale akurat nie te czynniki są najważniejsze. To w jaki sposób Heinrich Steinfest przedstawia historię uprowadzenia niemieckiego ornitologa, ja wyjaśnia powody, którymi kierowali się porywacze… Dodatkowo język i specyficzne poczucie humoru na miarę Woody’ego Allena – to wszystko sprawia, że książka jest warta przeczytania. Dialogi pomiędzy bohaterami, w różnych sytuacjach wydają się tak absurdalne, że aż nieprawdziwe co paradoksalnie dodaje im autentyczności. Nie wspomnę już o postaci Kallimachosa, najgrubszego detektywa w Atenach.

Historia rozrysowana przez autora jest nieprawdopodobna i zaskakująca. Pełno w niej niespodziewanych zwrotów akcji. Jest to satyryczny kryminał. A gdy zaczynałam go czytać pierwszym co mi się nasunęło, było podobieństwo do humoru Allena.

Polecam wszystkim tym, którzy uwielbiają książki i filmy Woody’ego oraz lubującym się w niestandardowych kryminałach.

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Gwiazda Strindberga

23 lip

„Historia niesamowitej podróży, której cel jest tak stary jak świat: dotrzeć do skarbów ukrytych pod powierzchnią ziemi. Samotny nurek dokonuje niezwykłego odkrycia – w kopalni miedzi znajduje doskonale zakonserwowane zwłoki. A także tajemniczy przedmiot – egipski krzyż pokryty niezrozumiałymi znakami runicznymi. Skutkiem tego odkrycia jest zdumiewająca podróż, która ma doprowadzić bohaterów do brakującego elementu tego tajemniczego znaleziska, antycznej gwiazdy…”

 

Autor połączył w książce elementy historyczne  fantastyczne w taki sposób, że czasami czytelnik sam się zastanawia czy to się kiedykolwiek zdarzyło, czy to czysta fikcja literacka. Dodatkowo postaci bohaterów nie są ani czarne ani białe, co dodaje powieści dodatkowego uroku. Nie jesteśmy w stanie w stu procentach przewidzieć zachowania uzależnionego od leków profesora, czy młodej włoszki – Eleny.

Sam motyw zaginionego krzyża i gwiazdy skojarzył mi się trochę z „Kodem Leonarda da Vinci”, jednak w trakcie lektury dotarło do mnie, że pomiędzy „Gwiazdą Strindberga” a „Kodem…” nie ma niczego podobnego.

Jeżeli chodzi o wizualną część książki to okładka jest dość ładna, lekko chaotyczna, ale idealnie pasuje do treści. Nie zauważyłam, żadnych błędów redakcyjnych co się ogromnie chwali. Bardzo spodobała mi się wzmianka „Od autora”, dlatego ją tutaj przytoczę. W tych słowach zawarta jest cała istota tej książki:

„W tych nielicznych przypadkach, w których powieść odbiega od rzeczywistości, to rzeczywistość powinna się zmienić.”

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

Polecam

M.

P.S Co do konkursu i wyników. Niestety nie otrzymałam żadnego maila z odpowiedzią na zadany temat, dlatego konkurs kończy się bez zwycięzcy.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Wilgotne miejsca

04 lip

Jeżeli kiedykolwiek zastanawiałaś się, jaką byłabyś osobą, gdybyś nie była wstydliwa, uprzejma, tolerancyjna, skromna, stłamszona seksualnie, rozsądna i poddana nowoczesnym standardom higieny – to może być książka dla Ciebie. To nie jest piękna ani idealna książka; ale za to śmiała, a efekt kulminacyjny jest godny podziwu.
Nasze ciała mają dla nas duże znaczenie, nawet odbyt, o którym napisano zdecydowanie za mało. Każdy pisarz przywłaszcza sobie jakąś dziedzinę, a odbyt aż się o to prosi. Roche śmiało go sobie przywłaszczyła.
-The Guardian

Wilgotne miejsca to książka wzbudzająca wiele odczuć. Czytając ją byłam zafascynowana, obrzydzona, rozbawiona, smutna. Nie wiem w jaki sposób Charlotte Roche to zrobiła, ale należą jej się ogromne gratulacje.

Główna bohaterka – Helen ma odmienne poglądy od wszystkich i na wszystko – zwłaszcza na higienę. Jej sposób myślenia również wybiega poza jakiekolwiek schematy. To w jaki sposób się zachowuje i jak dąży do celu ją wyróżnia spośród innych ludzi. Ma mnóstwo wad, które można również potraktować jako zalety. Dla mnie Helen jest przykładem człowieka pełnego skrajności.

Całą akcja książki rozgrywa się w szpitalu, a przynajmniej tak nam się wydaje. Otóż główna bohaterka i narratorka zarazem przebywa na oddziale proktologicznym. Leżąc w łóżku z bólu nie może się poruszać, dlatego zaczyna wspominać co ciekawsze momenty w swoim życiu. I tak ze szpitala przenosimy się do jej rodzinnego domu, na rynek, do mieszkania Kenella… To trzeba Helen przyznać, mimo młodego wieku (skończyła osiemnaście lat) miała burzliwe życie.

Książkę polecam z całego serca. Język jest może dość wulgarny, ale to nadaje tylko Wilgotnym miejscom uroku.

 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:

M.

 

 

 

 

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Księga imion

30 cze

Zabili piętnastu i wybuchł Wezuwiusz. Zlikwidowali dwudziestu, a Czarna Śmierć zmiotła blisko połowę mieszkańców Europy. Wyeliminowali osiemnastu, co dało początek Inkwizycji. Pozbyli się dwunastu, a Żółta Rzeka w Chinach wystąpiła z brzegów. Zamordowali trzydziestu, a naziści napadli na Polskę. Teraz jednak są bliżej osiągnięcia celu niż kiedykolwiek w przeszłości…

Księga Imion to książka napisana w podobnym stylu co Kod Leonarda da Vinci. Głównym wątkiem jest tutaj ocalenie świata przed gnozytami. Sekta ta już od wieków próbuje zabić trzydziestu sześciu lamed wowników – ludzi o czystym sercu, którzy żyją nieświadomi tego jak ważni są dla ludzkości. Ich nazwiska zostały spisane przez Adama, w tytułowej Księdze Imion, która zaginęła. Przez tysiąclecia tajemnica ta była pozornie bezpieczna, dopóki pewien archeolog nie odnalazł kolejnej części Księgi… Do wyścigu z czasem, toczącego się pomiędzy gnozytami i kabalistami, dołącza David Shepherd, profesor oraz syn senatora…

Książka napisana przez Jill Gregory oraz Karen Tintori wciąga nie tylko stylem jakim została napisana ale również mistycyzmem. Notatnik z nazwiskami, który kryje więcej tajemnic niż się początkowo wydaje, cenne kamienie z hebrajskimi literami… Ta historia naprawdę wciąga!

Cieszę się, że po raz kolejny, przez zupełny przypadek trafiłam na ciekawą książkę. Księga Imion to nie tylko thriller. Autorki zawarły w niej część historii Żydów, a dokładniej Kabalistów oraz sztuki gematrii.

Książkę polecam wszystkim fanom Kodu Leonarda da Vinci oraz miłośnikom spisków i tajemnic.

Naprawdę warto!

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

KONKURS!!!

22 cze

Witam Was serdecznie! Bardzo dawno nie zorganizowałam żadnego konkursu, a przydałoby się ; )

Długo myślałam nad tematem i nagrodą, w końcu wybrałam! Zacznę od najprzyjemniejszej części, czyli nagrody. Zwycięzca konkursu otrzyma książkowy debiut Isabelli Jung -> Chuligankę. Żeby ją dostać, trzeba odpowiedzieć na pytanie:

Co jesteś w stanie zrobić by zawrócić w głowie osobie, którą kochasz (lub coś głębszego do niej czujesz)?

Żeby nikt od nikogo nie ściągał odpowiedzi proszę wysyłać na mój adres email: magdalena.stepnowska@o2.pl  PO WCZEŚNIEJSZYM zgłoszeniu się do konkursu POD TĄ NOTKĄ. W emailu proszę podać odpowiedź na pytanie (ilość słów dowolna ;) ) oraz ładnie się przedstawić. Nie podawajcie, proszę swoich adresów korespondencyjnych, tą kwestię dogadam ze Zwycięzcą. ;)

Życzę inspiracji w wymyślaniu odpowiedzi. Zwycięzcę ogłoszę równo za miesiąc, czyli 22.07.2013 roku.

Powodzenia!
M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chuliganka

16 cze

„Chuliganka” to debiut Izabeli Jung. I muszę przyznać, że nie tego się spodziewałam. Myślałam, że będzie to łzawa historia, a autorka przynudzać będzie opisami ciągle tych samych „głębokich” uczuć. Jednak, na całe szczęśnie, tak nie było. Oczywiście książka opiera się na wątku miłosnym, więc nie sposób pozbyć się opisów uczuć. Ale jakie są to opisy! Jakie uczucia! Wyobraźcie sobie nielegalny związek Polki, która życie jak się jej podoba i Czeczena z zasadami. Uwierzcie mi – mieszanka dość wybuchowa. Dlaczego ten związek jest nielegalny? Otóż, Ewa jest mężatką i matką dwójki uroczych chłopców. Nie będę Wam tutaj przedstawiać całej historii poznawania Zeliema i Ewy, bo zepsułabym Wam zabawę.

Jest tylko jedna rzecz, która mi trochę przeszkadzała podczas czytania. Styl w dialogach. Czasami miałam wrażenie, że Pani Jung tak zatraciła się w sposobie mówienia Zeliema, że zapomniała jak powinna mówić Ewa, dlatego niekiedy sposób wysławiania się, ten specyficzny styl ludzi ze wschodu, przechodził na główną bohaterkę.

Mimo to, książkę polecam.

M.

 

 

„Chuligankę” mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

 

 

 

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Exlibris, wyznania czytelnika

11 cze

Na „Exlibris, wyznania czytelnika” trafiłam przypadkowo. Jak to często w moim przypadku bywa. Odwiedziłam bibliotekę po to, by oddać książki. No ale nie można wejść do biblioteki, nie przejść się między regałami i nie przyjrzeć się grzbietom książek! Właśnie w taki sposób znalazła, ten niepozorny zbiór esejów. To jak Anne Fadiman pisze i w jaki sposób dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi życia z książką… jej styl pisania… to wszystko sprawiło, że nawet nie zauważyłam jak skończyłam czytać ostatni esej, a zaczęłam rozkoszować się podziękowaniami. Mocno tym faktem się zdziwiłam, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czytać podziękowań z takim przejęciem.

 

Rodzina Fadimanów jest klanem prawdziwych bibliofilów. Książki to ich całe życie. Anne wraz z bratem od lat dziecięcych żyli wśród woluminów. W jednym z rozdziałów, autorka wspomina jak z bratem budowali domki z dwudziestotomowego kieszonkowego wydania Trollope’a. Mieli co prawda drewniane klocki, ale granatowe książki były lepsze.

Jednym z moich ulubionych rozdziałów jest „Nic nowego pod słońcem”. Esej ten poświęcony jest plagiatowi. Zabawnym, na swój sposób, językiem i formą autorka przedstawia krótką historię plagiatów (można powiedzieć, że to historia w pigułce) i ustosunkowuje się do całego zjawiska „przywłaszczania sobie nie swoich słów”. Sama nie wiem, dlaczego wybrałam akurat ten fragment, bo cała książka jest wspaniała. Polecam ją całym sercem. Lekka w formie dostarcza niesamowitych wrażeń. Jest napisana specjalnie dla miłośników książek, tych co kochają dworsko i tych co kochają ją zmysłowo.

Polecam!

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS