RSS
 

Rzeki Londynu

29 kwi

 

Zacznę od wizualnej strony książki. Okładka jest całkowicie zwyczajna, niczym szczególnym się nie wyróżnia. W środku również nie ma fajerwerków – za co bardzo dziękuję! – ot, zwykła powieść fantastyczna. Ale jeden, bardzo mały szczegół mnie uwiódł: połączenie litery „t” z innymi literkami. To naprawdę drobiazg, który sprawił, że podczas czytania ciągle w głowie miałam świadomość, że litera „t” jest najładniejszą z całego alfabetu. Po raz kolejny sprawdziła się metoda, że im mniej tym lepiej.

Co do treści. Kolejna opowieść o zwykłym człowieku, który za sprawą przypadku staje się uczniem czarodzieja. Podczas terminowania i uczenia się spotykają go przeróżne historie za sprawą, których musi walczyć ze złymi mocami… Brzmi coś znajomo, prawda? Jednak nie. Ben Aaronovitch przedstawia historię ciemnoskórego policjanta, który rzeczywiście w dość dziwnych i niespodziewanych okolicznościach staje się uczniem czarodzieja. Jednak nie jest to opowieść bazująca na historii „Harry’ego Potter’a”. Autor przedstawia nam zwykłego mieszkańca Londynu, który bardzo łatwo rozprasza się najdrobniejszymi rzeczami. Podczas nauki kolejnych forma musi jednocześnie poradzić sobie z duchem rebelii i rozruchów zabijającym cywilów, konfliktem pomiędzy bogiem i boginią Tamizy i chęcią zaciągnięcia swojej koleżanki z pracy do łóżka…

Książkę szybko się czyta, jest wciągająca i dość nieprzewidywalna. Autor stworzył wspaniałego bohatera, który jest lekko roztrzepany, łatwo się rozprasza i do tego jest przezabawny. Muszę przyznać, że w „Rzekach Londynu” uwiódł mnie humor i wcześniej wspomniane połączenie literki „t” z innymi literami. Polecam książkę gorąco!

Egzemplarz otrzymałam dzięki uprzejmości Wydawnictwa MAG.

M.

 
Komentarze (5)

Napisane przez w kategorii Recenzje książkowe.

 

Tags: , , , , , , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Mateusz

    1 maja 2014 o 22:52

    Też to czytałem! Opowieść ciekawa i fajna, ucieszyłem się, że będzie kolejna część. Już nie mogę się doczekać :)))))

     
  2. ~madamada

    2 maja 2014 o 05:17

    wiesz co Stepno, bez fachowej terminologii? : ( te połączenie liter to ligatura!!

     
    • M.

      2 maja 2014 o 16:56

      Wiem, że to ligatura :) Ale nie wiem kto (o ile w ogóle) czyta bloga. Laikowi słowo: ligatura nic nie powie, a że połączenie liter… to już bardziej.

       
  3. ~Moz

    4 maja 2014 o 20:57

    podoba mi się :)

     
  4. ~Monika

    10 maja 2014 o 16:51

    Ja tak trochę nie do tematu recenzji. Chciałam napisać ze cytat jest bardzo ładny i… prawdziwy.

     
 

  • RSS