RSS
 

Archiwum - Wrzesień, 2013

Każda szczęśliwa chwila

29 wrz

„Każda szczęśliwa chwila” to opowieść o włoskiej rodzinie, która boryka się z problemami małżeńskimi. Nie jest to, w moim mniemaniu, normalne przedstawienie rodziny. Główna bohaterka – Penelopa – już na samy początku książki odchodzi od męża i trójki swoich dzieci. Dopiero w trakcie czytania dowiadujemy się dlaczego była do tego zmuszona. Jej mąż – Andrea – od chwili jej odejścia musi radzić sobie sam z rozkapryszonymi dziećmi, cwaną pomocą domową, zdziwionymi  niezadowolonymi przyjaciółkami żony oraz chorą matką. Czy mu się to udaje? Dowiecie się po przeczytaniu książki.

Sama powieść mnie znudziła. Czytałam ją bardzo długo i przerywałam chyba z trzy razy, w międzyczasie rozkoszując się inną lekturą. Historia Penelopy, Andrei, Ireny, Mimi i Mortimera jest dla mnie zbyt abstrakcyjna. Jak to możliwe, że matka i córka (a później, co jest bardzo prawdopodobne, wnuczka) zdradzają swoich mężów z prawie identycznych powodów? I do tego znajdują sobie kochanków, których kochają całym sercem? I nawet ich historie kończą się tak samo…

Nie wiem czy mam polecić tą książkę, czy też nie. Mi osobiście nie przypadła do gustu. Jak już wcześniej wspomniałam – znudziła mnie. Ale jeżeli ktoś lubi historie miłosne, książki o rozterkach sercowych i życiowych to „Każda szczęśliwa chwila” jest dla niego.

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Godzina 21:37

08 wrz

 

„Godzina 21:37” nie jest zwyczajnym reportażem. Autorka omawia o ucisku kobiet, dlatego spora część akcji toczy się w Polsce, gdzie aborcja jest nielegalna. Bohaterki to zwyczajne kobiety, które często muszą samodzielnie zmagać się ze swoimi problemami, jak Agata z niechcianą ciążą. Przeczytanie książki trochę mi zajęło, chociaż to zaledwie 315 stron. Jest napisana w taki sposób, że ciężko się skupić na tekście, niestety Pani Alfredsson nie potrafiła mnie porwać i zainteresować, pomimo tematyki.

Rodzina Agaty wydała mi się bardzo przerysowana (siostra zagorzała katoliczka, tak samo jak matka i dziadek i do tego starszy brat należący do Młodzieży Wszechpolskiej?), ale może takie było zamierzenie autorki.

Jednak muszę przyznać, że Karin Alfredsson bardzo dobrze ujęła przemianę jednej z głównych bohaterek – szwedzkiej ginekolog Ellen. Z kobiety gotowej zmieniać świat na lepsze, która interweniowała, gdy komuś działa się krzywda, zmieniła się w nieinteresującą się problemami innych.

Czy książkę warto przeczytać? Sama nie jestem pewna…

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

 

 

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS