RSS
 

Archiwum - Czerwiec, 2013

Księga imion

30 cze

Zabili piętnastu i wybuchł Wezuwiusz. Zlikwidowali dwudziestu, a Czarna Śmierć zmiotła blisko połowę mieszkańców Europy. Wyeliminowali osiemnastu, co dało początek Inkwizycji. Pozbyli się dwunastu, a Żółta Rzeka w Chinach wystąpiła z brzegów. Zamordowali trzydziestu, a naziści napadli na Polskę. Teraz jednak są bliżej osiągnięcia celu niż kiedykolwiek w przeszłości…

Księga Imion to książka napisana w podobnym stylu co Kod Leonarda da Vinci. Głównym wątkiem jest tutaj ocalenie świata przed gnozytami. Sekta ta już od wieków próbuje zabić trzydziestu sześciu lamed wowników – ludzi o czystym sercu, którzy żyją nieświadomi tego jak ważni są dla ludzkości. Ich nazwiska zostały spisane przez Adama, w tytułowej Księdze Imion, która zaginęła. Przez tysiąclecia tajemnica ta była pozornie bezpieczna, dopóki pewien archeolog nie odnalazł kolejnej części Księgi… Do wyścigu z czasem, toczącego się pomiędzy gnozytami i kabalistami, dołącza David Shepherd, profesor oraz syn senatora…

Książka napisana przez Jill Gregory oraz Karen Tintori wciąga nie tylko stylem jakim została napisana ale również mistycyzmem. Notatnik z nazwiskami, który kryje więcej tajemnic niż się początkowo wydaje, cenne kamienie z hebrajskimi literami… Ta historia naprawdę wciąga!

Cieszę się, że po raz kolejny, przez zupełny przypadek trafiłam na ciekawą książkę. Księga Imion to nie tylko thriller. Autorki zawarły w niej część historii Żydów, a dokładniej Kabalistów oraz sztuki gematrii.

Książkę polecam wszystkim fanom Kodu Leonarda da Vinci oraz miłośnikom spisków i tajemnic.

Naprawdę warto!

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

KONKURS!!!

22 cze

Witam Was serdecznie! Bardzo dawno nie zorganizowałam żadnego konkursu, a przydałoby się ; )

Długo myślałam nad tematem i nagrodą, w końcu wybrałam! Zacznę od najprzyjemniejszej części, czyli nagrody. Zwycięzca konkursu otrzyma książkowy debiut Isabelli Jung -> Chuligankę. Żeby ją dostać, trzeba odpowiedzieć na pytanie:

Co jesteś w stanie zrobić by zawrócić w głowie osobie, którą kochasz (lub coś głębszego do niej czujesz)?

Żeby nikt od nikogo nie ściągał odpowiedzi proszę wysyłać na mój adres email: magdalena.stepnowska@o2.pl  PO WCZEŚNIEJSZYM zgłoszeniu się do konkursu POD TĄ NOTKĄ. W emailu proszę podać odpowiedź na pytanie (ilość słów dowolna ;) ) oraz ładnie się przedstawić. Nie podawajcie, proszę swoich adresów korespondencyjnych, tą kwestię dogadam ze Zwycięzcą. ;)

Życzę inspiracji w wymyślaniu odpowiedzi. Zwycięzcę ogłoszę równo za miesiąc, czyli 22.07.2013 roku.

Powodzenia!
M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 

Chuliganka

16 cze

„Chuliganka” to debiut Izabeli Jung. I muszę przyznać, że nie tego się spodziewałam. Myślałam, że będzie to łzawa historia, a autorka przynudzać będzie opisami ciągle tych samych „głębokich” uczuć. Jednak, na całe szczęśnie, tak nie było. Oczywiście książka opiera się na wątku miłosnym, więc nie sposób pozbyć się opisów uczuć. Ale jakie są to opisy! Jakie uczucia! Wyobraźcie sobie nielegalny związek Polki, która życie jak się jej podoba i Czeczena z zasadami. Uwierzcie mi – mieszanka dość wybuchowa. Dlaczego ten związek jest nielegalny? Otóż, Ewa jest mężatką i matką dwójki uroczych chłopców. Nie będę Wam tutaj przedstawiać całej historii poznawania Zeliema i Ewy, bo zepsułabym Wam zabawę.

Jest tylko jedna rzecz, która mi trochę przeszkadzała podczas czytania. Styl w dialogach. Czasami miałam wrażenie, że Pani Jung tak zatraciła się w sposobie mówienia Zeliema, że zapomniała jak powinna mówić Ewa, dlatego niekiedy sposób wysławiania się, ten specyficzny styl ludzi ze wschodu, przechodził na główną bohaterkę.

Mimo to, książkę polecam.

M.

 

 

„Chuligankę” mogłam przeczytać dzięki uprzejmości wydawnictwa:

 

 

 

 

 

 

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Exlibris, wyznania czytelnika

11 cze

Na „Exlibris, wyznania czytelnika” trafiłam przypadkowo. Jak to często w moim przypadku bywa. Odwiedziłam bibliotekę po to, by oddać książki. No ale nie można wejść do biblioteki, nie przejść się między regałami i nie przyjrzeć się grzbietom książek! Właśnie w taki sposób znalazła, ten niepozorny zbiór esejów. To jak Anne Fadiman pisze i w jaki sposób dzieli się swoimi spostrzeżeniami dotyczącymi życia z książką… jej styl pisania… to wszystko sprawiło, że nawet nie zauważyłam jak skończyłam czytać ostatni esej, a zaczęłam rozkoszować się podziękowaniami. Mocno tym faktem się zdziwiłam, bo jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się czytać podziękowań z takim przejęciem.

 

Rodzina Fadimanów jest klanem prawdziwych bibliofilów. Książki to ich całe życie. Anne wraz z bratem od lat dziecięcych żyli wśród woluminów. W jednym z rozdziałów, autorka wspomina jak z bratem budowali domki z dwudziestotomowego kieszonkowego wydania Trollope’a. Mieli co prawda drewniane klocki, ale granatowe książki były lepsze.

Jednym z moich ulubionych rozdziałów jest „Nic nowego pod słońcem”. Esej ten poświęcony jest plagiatowi. Zabawnym, na swój sposób, językiem i formą autorka przedstawia krótką historię plagiatów (można powiedzieć, że to historia w pigułce) i ustosunkowuje się do całego zjawiska „przywłaszczania sobie nie swoich słów”. Sama nie wiem, dlaczego wybrałam akurat ten fragment, bo cała książka jest wspaniała. Polecam ją całym sercem. Lekka w formie dostarcza niesamowitych wrażeń. Jest napisana specjalnie dla miłośników książek, tych co kochają dworsko i tych co kochają ją zmysłowo.

Polecam!

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu

01 cze

„Oto wyjeżdżasz na dłuższy czas i wracasz jako inny człowiek; nigdy nie wracasz całkowicie”

 

To zdanie idealnie podsumowuje moje wrażenia po przeczytaniu tej książki. Podróżowanie razem z Paulem Theroux to wspaniałe doświadczenie. Afryka widziana jego oczami jest dzika, nieprzewidywalna, skorumpowana, niebezpieczna, brudna i zaniedbana. Jest to miejsce, które się jednocześnie kocha i nienawidzi. Wymuszanie łapówek przez urzędników, kradzieże i kłusownictwo to  jedna strona Afryki. Druga, ta przyjemniejsza to rezerwat Mala Mala, pisarze i artyści pokroju Reinholda, czy jego żony Nadine.

„Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu” nie jest książką opowiadającą tylko o podróżach. Autor nie opisuje przyrody czy otaczającego go otoczenia. Skupia się na mieszkających tam ludziach. Białych farmerów z Zambezi, którym odbiera się ziemie, dawnym więźniom politycznym, osądzanych bezpodstawnie, często bez udziału sądu, czy też biednym ale na pewien sposób szczęśliwym wieśniakom.

 

 

 

Książkę polecam całym sercem. Nie tylko ze względów podróżniczych, ale również (a może przede wszystkim) na opisaną sytuację polityczną w Afryce. To dzieło Therouxa uczy czytelnika jak przeżyć w Afryce, jak się po niej bezpiecznie poruszać. Dodatkowo muszę zaznaczyć, że paginacja (numeracja stron) jest naprawdę ciekawa, zachwycałam się nią przez cały czas!

Polecam!

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości:

 

 

 

 

M.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS