RSS
 

Archiwum - Listopad, 2012

Skandalista

23 lis

Skandalista / Nicola Cornick; tł. Krzysztof Mazurek

Warszawa: Harlequin Mira, 2012.- 380, [6]s.

Tyt. oryg. Lord of Scandal.

 

Młody hrabia Benjamin Hawskmoor, bywalec londyńskich salonów, cieszy się ogromnym powodzeniem u dam. Ten skandalista i uwodziciel nie ukrywa, że ożeni się tylko z bogatą dziedziczką.

Catherine Fenton pochodzi z bogatego domu, ale zrobi wszystko, by wyrwać się spod władzy bezwzględnego ojca. Na przyszłego męża wybrano jej lorda Whitersa, wspólnika ojca w interesach, brutala i cynika, którego nie cierpi.

Catherine i lord Hawskmoor spotykają się w niezwykłych okolicznościach. Romans przerodzi się w niebezpieczną grę.

Czy pieniądze okażą się ważniejsze niż miłość?

(tekst promocyjny z okładki książki)

 

Na samym początku książka nie wydaje się zbytnio interesująca, ale gdy się w nią głębiej wczytać odkrywamy nowy świat. Powoli poznajemy bohaterów i zaczynamy odczuwać do niektórych z nich sympatię, natomiast inni budzą w nas zupełnie inne uczucia.

Oczywiście historia wielkiej miłości jest dość oklepana i naprawdę trudno zrobić z niej coś nowego i interesującego. Jednak poprzez zastosowanie małych trików przez autorkę losy Catherine i Benjamina stają się ciekawsze, a czasami wręcz zaskakujące.  Bardzo spodobało mnie się to, że charaktery poszczególnych postaci nie zostały odkryte na samym początku powieści. Czytelnik odkrywa nowe cechy bohaterów z każdą kolejną kartką, którą przeczytał, aż na samym końcu (dosłownie) zostaje zaskoczony całkowitą wręcz przemianą głównych bohaterów.

Skandalista jest już drugą książką Nicoli Cornick, którą przeczytałam i muszę przyznać, że dorównuje, a nawet bije o głowę Kłopotliwy dług księżnej. Nigdy bym nie przypuszczała, że jakikolwiek romans, nawet historyczny, przypadnie mi do gustu, a tymczasem te dwie pozycje odczarowały, w pewnym stopniu, dla mnie ten gatunek.

Polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

M.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Kobiety z Kabulu

16 lis

Kobiety z Kabulu / Gayle Tzemach Lemmon; przeł. Magdalena Ruchlik.

Warszawa: Prószyński i S-ka, 2011.- 246,[2]s.

Tyt. Oryg. The Dressmaker of Khair Khana

 

To historia niezwykłej kobiety, która odniosła ogromny sukces finansowy w kraju rządzonym przez islamskich fundamentalistów. Autorka porusza mało znany temat, pisząc o zaradnych i przedsiębiorczych kobietach dokonujących rzeczy niemożliwych w rozdzielanym konfliktami Afganistanie. Kamila, zastraszana przez żołnierzy grożącym jej więzieniem, walczy z przeciwnościami losu i własnymi słabościami uzbrojona jedynie w upór, odwagę i nadzieję na lepszą przyszłość.

(Tekst promocyjny z okładki książki)

Kobiety z Kabulu to wciągająca opowieść o odważnych i upartych kobietach, które pomimo szaleńczych rygorów, i bardzo często absurdalnych zakazów, starają się prowadzić w miarę normalne życie. Osobiście nie mogę wyobrazić sobie codziennego egzystowania wśród trwających wokół walk. Mniej więcej co 4/5 lat w Afganistanie zmieniała się władza, z każdą nową prawo było ustalane praktycznie od nowa.

Główna bohaterka – Kamila urzekła mnie swoim zdecydowaniem, pasją do tego co robiła i głęboką wiarą w to, że pomimo otaczających ją i jej rodzinę nieszczęść Allah im pomoże. Książka pouczająca, napisana bardzo prostym językiem, który na pewno dotrze do każdego czytelnika.

Prawdziwe historie kobiet gotowych przenosić góry, kiedy ważą się losy ich rodzin

/Angelina Jolie

Polecam!

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Tam gdzie ty

10 lis

Tam gdzie ty / Jodi Picoult; przeł. Magdalena Moltzan-Małkowska.

Warszawa: Prószyński i S-ka, 2012. – 566, [2]s.

Tyt. oryg. Sing you Home

 

Po dziesięciu latach małżeństwa I długotrwałych bezskutecznych staraniach o dziecko Zoe I Max Baxter postanawiają się rozwieść. Zoe, ku własnemu zaskoczeniu, znajduje szczęście u boku kobiety, Max szuka pocieszenia w kościele. Lecz marzenie o dziecku trwa i to, co wydawało się być na wyciągnięcie ręki, przeradza się w starcie światopoglądów i przekonań religijnych, w których nie ma miejsca na sentymenty.

Tam gdzie ty to opowieść o trudnych, często bardzo bolesnych wyborach oraz o tym, że każdy ma prawo do szczęścia.

Ale czy na pewno?

(tekst promocyjny z okładki książki)

 

Na początku chciałam podziękować Magdzie za użyczenie książki. : )

Tam gdzie ty to opowieść o prawdziwy, często niełatwym życiu. Czytając kolejne strony nie mogłam nadziwić się całemu ogromu nieszczęść jakie spadły na Zoe. Było mi jej żal, ale jednocześnie zaczęłam podziwiać tą kobietę za jej odwagę oraz za to jaka jest. Nie każdy ma w sobie tyle sił by przejść przez wszystkie kłody, które Życie mu podstawia pod nogi.

Z drugiej strony jest Max, który wzbudził we mnie wiele sprzecznych uczuć – więcej tych negatywnych, musze przyznać. Wydawało mi się to dość dziwne, że z wyluzowanego surfera, nie dbającego o czas ani o ubiór, stał się mężczyzną dość sztywnym chodzącym całe dnie w garniturze. Co go tam diametralnie zmieniło? Kościół, a praktycznie pastor, który mu przewodniczył. Nie chcę byście zrozumieli mnie źle – nie mam nic do Wiary ani do Wierzących, jednak przedstawieni w książce ludzie i sposoby ich zachowywania się, ich poglądy… te wszystkie czynniki sprawiły, że na zmianę miałam ochotę znaleźć się w fabule książki i raz pozabijać ich wszystkich lub uszkodzić na zdrowiu, znów innym razem było mi ich żal. Za to jak ciasne mają mniemanie o świecie, za to z jakim uwielbieniem wpatrują się w swojego pastora. Nie sposób było nie pomyśleć o porównaniu do sekty.

Tam gdzie ty to jedna historia opowiedziana przez trzy różne osoby. Jodi Picoult urzekła mnie swoim stylem i doborem myśli. Każdy jej ruch wydawał się dogłębnie przemyślany, każdy, najdrobniejszy szczegół pasował. Wszystko było idealne, dlatego

Gorąco Polecam!

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Lolita

06 lis

Lolita / Vladimir Nabokov; przeł. Michał Kłobukowski.

Kraków: Kolekcja Gazety Wyborczej, Cop. 1955. – 316, [8] s.

 

Zanim „Lolita” została okrzyknięta arcydziełem literatury XX w., przez wiele lat wzbudzała niezwykłe kontrowersje. W pierwszej połowie lat 50. XX w. żadne amerykańskie wydawnictwo nie chciało opublikować powieści o burzliwym związku czterdziestoletniego mężczyzny z seksowną dwunastolatką. Zdesperowany Nabokov zastanawiał się nad spaleniem maszynopisu. Na szczęście nie popełnił największego głupstwa w swoim życiu i w 1955 r. wydał „Lolitę” we francuskiej oficynie Olympia Press, specjalizującej się w literaturze brukowej. Publikacja wywołała skandal i gwałtowne ataki na pisarza, któremu zarzucono szerzenie pornografii. Kontrowersje wzmogły się po amerykańskiej premierze powieści w 1958 r. Oburzeni mieszkańcy Lolity w stanie Teksas próbowali nawet zmienić nazwę swojego miasta. Książka trafiła jednak na listy bestsellerów i została przetłumaczona na kilkadziesiąt języków. Dziś nikt nie ma wątpliwości, że to jedna z najwybitniejszych książek w dziejach literatury.

(Tekst zaczerpnięty z okładki książki)

 

Musze przyznać, że jest mi dość trudno oceniać klasykę. Książki mogą się podobać lub nie. Ta zasada tyczy się również Nabakova i jego „Lolity”. Mnie osobiście nie przekonała treść książki. Jednak  nie mogę zapominać o tym w jaki sposób historia Humberta Humberta została przedstawiona. Język choć dość trudny, jest jednocześnie piękny. Może wydawać się to dość dziwne biorąc pod uwagę treść „Lolity”. W trakcie czytaniu tych ponad trzystu stron doświadczałam różnych uczuć, od zafascynowania pomysłem i sposobem przedstawienia, kończąc na czystym obrzydzeniu. Być może dlatego nie mogę postawić jednoznacznej oceny. Bo nie wiem czy poleciłabym „Lolitę” wszystkim. Pewne jest, że nie jest to książka dla każdego. Ale skoro nie dla każdego, to dla kogo? Uważam, że dla osób kochających literaturę. Z pewnością nie jest to lektura dla dziewczynek (chłopców również), które postanowiły ją przeczytać, żeby być „fajne”, ponieważ mogą niczego nie zrozumieć.

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS