RSS
 

Archiwum - Sierpień, 2012

Błękitna dalia i Czarna róża

29 sie

Błękitna dalia / Nora Roberts; przeł. Katarzyna Kasterka.

Warszawa: Prószyński i S-ka, 2004. -262, [4] s.

Tyt. oryg. Blue Dahlia

 

W domu Harperów, jednej z najbogatszych rodzin w Tennessee, mieszkają trzy zaprzyjaźnione kobiety: owdowiała Rosalind Harper, właścicielka posiadłości, Stella Rothchild, której mąż zginął w katastrofie lotniczej, zostawiając ją z dwoma synkami, i daleka krewna Rosalind, Hayley, spodziewająca się dziecka. Dom od lat nawiedzany jest przez ducha kobiety, zwanej przez mieszkańców Oblubienicą. Najczęśćiej pokazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Roz Harper zatrudnia profesora uniwersytetu w Memphis ma on wyjaśnić, kim jest tajemnicza zjawa. Naukowiec jest zafascynowany tą dziwną historią, ale i w nie mniejszym stopniu piękną panią domu. Tymczasem Stellę coraz częściej dręczy sen, w którym w jej wypielęgnowanym ogrodzie wyrasta piękna, lecz groźnie wyglądająca błękitna dalia, a tajemniczy głos podszeptuje, żeby jak najszybciej wyrwała niebezpieczny kwiat.

 

Czarna Róża / Nora Roberts; przeł. Katarzyna Kasterka.

Warszawa: Prószyński i S-ka, 2005. – 270, [2] s.

Tyt. oryg. Black Rose.

 

W Harper House, jednej z najpiękniejszych starych rezydencji w stanie Tennessee, mieszkają trzy przyjaciółki: właścicielka posiadłości Rosalind, jej kuzynka Hayley i Stella Rothchild, zarządzająca centrum ogrodniczym Roz. Od ponad stu lat tajemnicza zjawa, zwana przez kolejne pokolenia domowników Oblubienicą, ukazuje się dzieciom i kobietom w ciąży. Mimo żmudnych poszukiwań doktor Mitchell Carnagie nie zdołał ustalić jej tożsamości. Wiadomo tylko, że za życia miała na imię Amelia i była blisko związana z rodziną Harperów. Amelia nienawidziła mężczyzn, uważała ich wszystkich za kłamców i wiarołomców. Toteż gdy Rosalind coraz bardziej angażuje się w romans z przystojnym historykiem, Oblubienica postanawia dać jej nauczkę.
To między innymi dzięki Norze Roberts tzw. literatura kobieca przestała się kojarzyć wyłącznie z sentymentalnymi romansami. Jest autorką kilkudziesięciu światowych bestsellerów dla kobiet, laureatką wielu nagród literackich. W mistrzowski sposób potrafi łączyć wątki romansowe, sensacyjne i przygodowe. Jej powieści przetłumaczono na ponad 25 języków (na polski – większość utworów), niektóre zostały zekranizowane.

 

Już jakiś czas temu przeczytałam te książki, jednak nie mogłam znaleźć czasu na to, by je zrecenzować. Za co przeogromnie przepraszam! Niestety nie było mi dane przeczytanie trzeciej i ostatniej części z tej trylogii. Ale to tylko z mojego błędu. Książki zakupiłam jakiś czas temu na wyprzedaży w Bibliotece no i wzięłam nie tą książkę co trzeba. Ale nic wielkiego się nie stało. ponieważ po przeczytaniu Błękitnej daliiCzarnej róży mogę się już domyślać jak cała seria się zakończyła.

Książki opowiadają o trzech kobietach, które z różnych powodów spotkały się w Harper House – starym domu od pokoleń należącym do rodziny Ros (głównej bohaterki części drugiej). Fabuła nie jest strasznie rozbudowana. Autorka skupia się na najbardziej podstawowych wątkach: rodzina, miłość, praca, które lekko ubarwia tajemnicą związaną z duchem. O niczym więcej nie przeczytamy. Mogłoby się wydawać, że książki są dość nudne, a przynajmniej że rozczarowują – nic bardziej mylnego! Wbrew pozorom nie wynudziłam się i myślę, że wy również nie mielibyście z tym problemów (przynajmniej żeńska część czytelników). Losy Stelli, rozterki Ros i życie Hayley są ciekawe. Być może mało nieprzewidywalne…

Według mnie książki wspaniale nadają się do czytania w czasie podróży lub odstresowania się po ciężkim dniu.

Polecam.

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Coco

13 sie

Coco/ Cristina Sanchez – Andrade; przeł. Aleksandra Krakowska.

Warszawa: Świat Książki, 2010. – 302, [2]s.

87 lat  życia w ułamkach sekund przelatuje przez umysł Coco. Wspomnienia ludzi, zdarzeń, miejsc zostają przywołane przez zbliżający się pocisk. Kto strzela, dlaczego? A może to tylko kolejne urojenie…? Znana milionom, w głębi duszy zawsze była samotna. Jako dziecko oddana na wychowanie siostrom zakonnym, nigdy nie nauczyła się okazywać uczuć.

Cristina Sanchez-Andrade kreśli psychologiczny portret legendarnej, fascynującej po dziś dzień kreatorki mody. Za pomocą zwięzłego języka oddaje charakter ambitnej, chłodnej, żądnej sukcesu kobiety, kobiety, której najgłębiej skrywaną i napawającą ją samą przerażeniem potrzebą była potrzeba miłości.

(tekst promocyjny z okładki książki)

Pierwszą rzeczą którą pomyślałam, po przeczytaniu paru rozdziałów książki było: Co za okropna kobieta? Jak ona mogła tak żyć? Ale gdy doczytałam, aż w końcu przeczytałam wszystkie 302 strony, zrozumiałam. A przynajmniej tak mi się wydaje. Madame de… była skomplikowaną osobą, o dość… specyficznym sposobie bycia. I jestem pewna, że poczuła by przeogromną satysfakcję gdyby dowiedziała się, że nie została zapomniana. Ba! Że moda na petite robe noire jest prawie tak nieśmiertelna jak pamięć o niej samej. Coco jest wspaniałym przykładem kobiety, która nic nie mając stała się jedną z najbogatszych, najsławniejszych i wpływowych kobiet na świecie.

Autorka spisała historię madame de… w bardzo ciekawy sposób. Historia rozpoczyna się od lecącej kuli celującej prosto w głowę Coco. W ten sposób czytelnik jest od samego początku zmuszony do przeczytania całej książki. Po drodze odkrywa kto może trzymać pistolet skierowany w drobną postać Mademoiselle, aż w końcu dosłownie na ostatniej stronie dowiaduje się kim jest ta tajemnicza osoba.

Książkę polecam z całego serca i to nie tylko osobą zainteresowanym modą, bo „Coco” jest historią kobiety mającej problemy mimo których udaje jej się dostać na sam szczyt.

M.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Coś się kończy, coś się zaczyna

08 sie

Coś się kończy, coś się zaczyna / A. Sapkowski.

Warszawa: SuperNOWA 2001.

 

Zbiór ośmiu opowiadań pana Sapkowskiego. Teoretycznie żadne z nich nie dotyczy wiedźmińskiej sagi, ale dwa przynajmniej nawiązują.

Wypożyczyłam ten zbiór ze względu na komentarz Zoltana (pozdrawiam xd), który prosił o recenzje czegoś wiedźmińskiego. Niestety, są wakacje. Znaczy fajnie, że są ale to oznacza, że w bibliotece brakuje najciekawszych kąsków. A mnie od biblioteki dzieli ponad 20 km, więc zanim się zreflektowałam, Wiedźmina już nie było. Chwyciłam więc jedyną pozycje Sapkowskiego, która samotnie stała na półce, nie rozumiejąc dlaczego ją ominięto.

Każde z opowiadań ma ok. 30 stron i opatrzone jest dopiskiem autora na temat historii ich powstania. „Droga, z której się nie wraca” i „Coś się kończy, coś się zaczyna” nawiązują do Wiedźmina, choć sam autor podkreśla, że nie było to zamyślone. Dobre, konkretne fantasy w którym roi się od gnomów, niziołków, zmiennokształtnych, czarowników i wojowników. Miłość, niebezpieczeństwo, humor – wszystko jest zawarte na tych kilku stronach. „Muzykanci” i „Tandaradei!” to horrory, różniące się praktycznie wszystkim. Mowa jest o innych siłach nadprzyrodzonych, wprowadzona jest inna makabra, inne są też gatunki bohaterów. W obydwu opowiadaniach widać inspirację innymi tekstami literackimi. W pierwszym wypadku chodzi o bajkę „Muzykanci z Bremy”, w drugim wiersz „Unter den Linden”. „W leju po bombie” i „Bitewny pył” pominęłam. Za bardzo dotyczyły historii, do której mam wstręt od czasów liceum, za co dziękuje mojej nauczycielce. „Złote popołudnie” to koty i Alicja, a „Zdarzenie w Mischief Creck” nie wiem jak określić.

Styl pana Sapkowskiego jest specyficzny. Myślę, że to dobre słowo. Nie sposób czegoś nie zrozumieć, ale z drugiej strony pełno jest trudnych słów i innych języków. Skomplikowane imiona i miejsca mogą sprawiać trudności i zniechęcać. Jednak myślę, że warto się przemóc. Nawet jeśli oznacza to walkę ze słownikiem.

Polecam fanom Sapkowskiego i początkującym, którzy chcą go dopiero posmakować.

 

Zaczynam „Mroczną Wieże” pana Kinga.Pokarm proszę podawać dożylnie. Ku czci Elda!

K.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS