RSS
 

Archiwum - Luty, 2012

Stowarzyszenie umarłych poetów

27 lut

Stowarzyszenie umarłych poetów/ N. H. Kleinbaum; przeł. Paweł Laskowicz.

Poznań: Rebis, 2008. – 156, [4] s.

Tyt. oryg. Dead Poets Society.

 

Rozpoczyna się rok szkolny w Akademii Weltona, elitarnej szkole średniej o wielkich osiągnięciach I nader surowej dyscyplinie. W miejsce odchodzącego na emeryturę nauczyciela języka angielskiego przychodzi nowy, John Keating. Czterem zasadom Akademii, którymi są: Tradycja, Honor, Dyscyplina i Doskonałość, przedstawia inny sposób kształcenia i wychowania młodych ludzi. Co zwycięży: rygorystycznie przestrzegana tradycja czy prawo do marzeń, wolności i młodzieńczego buntu?

(tekst promocyjny z okładki książki)

 

Musze przyznać, że trochę dziwnie czyta się książkę pisaną na podstawie scenariusza filmowego. To tak jakby czytało się film. Ale nie jest to negatywne odczucie, nie.

Film bardzo mi się podobał najbardziej zapadły mi w pamięć sceny z samobójstwem Neila i lekcja języka angielskiego na boisku. Myślałam, że po przeczytaniu książki będzie tak samo. Jednak co innego utkwiło mi w pamięci, a właściwie zwróciło moją uwagę. Mam na myśli tutaj pożegnanie Keatinga przez swoich uczniów i całą przemianę Todda. Mogę więc uznać, że lektura była dobrym dopełnieniem filmu. Chociaż zawierała identyczne dialogi, a właściwie była (i nadal jest) spisanym scenariuszem ubranym w postać książki.

 

Mimo to polecam, chociażby po to, by przeżyć film z drugiej strony – od strony słowa pisanego.

M.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Sępy

21 lut

Sępy / Robert Cichowlas; Jacek M. Rostocki.

Lublin: Fabryka Słów 2009.

„Groza wiele ma twarzy. Potrafi, niczym żerująca bestia, opętać ciało i duszę.
Sądzisz, że mieszka raczej w zamczyskach, niż w blokowiskach. A wiesz, co przytrafić się może niepozornemu sąsiadowi hodującemu rybkę? I kogo spotkasz na skwerze, wychodząc w miasto? Spodziewasz się dostrzec ją w oczach upośledzonego malarza czy pisarza w twórczej niemocy… Nie oczekujesz, że dopadnie yuppie grających w paintball czy małolatów przyspawanych do netu.
Groza tysiące ma twarzy. I wyziera z tych opowiadań.” (tekst z www.lubimyczytac.pl)

Po raz kolejny Fabryka Słów mnie nie zawiodła. Ba! Wręcz jestem zachwycona tym „dzieckiem” współpracy Cichowlas&Rostocki. Książka to zbiór piętnastu opowiadań, a każde zaskakuje. Autorzy wykorzystują chyba wszystkie stworzenia wzbudzające lęk, opierają się na mitach, legendach, fantazjach. Każde opowiadanie wzbudza w czytelniku napięcie, które rośnie wraz z prędkością akcji. A zakończenia zaskakują. Czasami odnosiłam wrażenie jakbym czytała pracę mistrza horrorów, pana Kinga.

Bardzo dobra kolejność opowiadań. Zaczyna się, można powiedzieć, lekko, później historie są bardziej złożone, a ostatnie opowiadanie jest świetnym podsumowaniem… czytelnika. Bo jeśli książka się podobała, to po części czytający utożsamia się z bohaterem. A jednocześnie nim gardzi. Przynajmniej ja tak miałam. Niesamowite.

Bardzo gorąco polecam wszystkim fanom horrorów oraz czytelnikom szukającym mocnych wrażeń.

K.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof

20 lut

Wybrane zagadnienia z fizyki katastrof/ Marisha Pessl; przeł. Izabela Matuszewska

Warszawa: Albatros, cop. 2008. – 606, [2] s.

Tyt. oryg. Special topice In calamity physics

Narratorka, Blue van Meer, ma szesnaście lat oraz nieprzeciętną wiedzę. Swoje życiowe doświadczenia filtruje przez lektury, zadawane jej przez ojca, wykładowcę politologii. Gareth van Meer gardzi renomowanymi uczelniami; od śmierci żony prowadzi wraz z córką tryb życia współczesnych koczowników, przenosząc się z jednego małego callege’u do drugiego. Każdą wolną chwilę wykorzystuje na dokształcanie córki. Mając na względzie jej dobro, decyduje się zaprzestać tułaczki i zapisuje Blue do prywatnego liceum w Stockton. Dziewczyna dołącza do elitarnej grupki pięciorga podopiecznych charyzmatycznej nauczycielki, Hannah Schneider. Wspólny wyjazd na biwak kończy się tragedią. Blue znajduje Hannah powieszoną. Choć policja orzeka samobójstwo, dziewczyna wszczyna własne śledztwo, przekonana, że nauczycielka została zamordowana…

(tekst promocyjny z okładki książki)

Książka znalazła się na mojej półce dzięki bardzo promocyjnej cenie (Tania Książka, oczywiście). Nie żałuję, że ją kupiłam, jestem wręcz zadowolona. Co prawda zawiera parę błędów, które umknęły korektorowi, ale wybaczam te niedociągnięcia (chociażby w tekście promocyjnym zamiast: „Blue van Meer”, wydrukowano: „Blue de Meer”).

Zaczynając od tytułu. Jest bardzo ciekawy i zastanawiający, okładka została tak zaprojektowana, że na pierwszy plan rzuca się fraza : Wybrane zagadnienia z fizyki, natomiast kluczowe słowo „katastrof” przechodzi jakby na dalszy plan. Skutkuje to tym, że osoby zerkające na książkę po raz pierwszy są przekonane, że czytam coś związanego z fizyką (i nie ukrywają zdziwienia, czemu nie mogę się dziwić). Jest to dość ciekawy efekt.

Przechodząc do fabuły. Narratorka już od samego początku zdobyła moją sympatię. Oczytana szesnastolatka, potrafiąca rzucać cytatami najwybitniejszych filozofów i pisarzy świata, znająca „trudne słowa”, najlepsza uczennica, która w ostatniej klasie poznaje inne życie. Obserwowanie tego co się dzieje z Blue, poznawanie jej myśli i uczuć jest naprawdę wciągające i zajmujące.

Cała książka utrzymana jest w jednolitym tonie, lecz to nie doprowadza do nudy. Autorka co rusz zaskakuje czytelnika nowymi faktami z życia van Meer, Hannah Schneider oraz Błękitnych. To wszystko oraz skrzętnie skrywana tajemnica zmusza czytelnika do myślenia i dalszego czytania. I to nie tylko do skończenia tej książki, o nie. Marisha Pessl zachęca do przeczytania książek wymienionych w jej „Wybranych zagadnieniach…”, cytując wybrane fragmenty klasyków wzbudza w nas ciekawość, która znowu zmusza nas do przeczytania tych kultowych książek.

Najlepsze jest chyba to, że zagadka śmierci nauczycielki do samego końca pozostaje zagadką, nie łatwo jest się czytelnikowi domyślić co autorka zaplanowała, co miała na myśli… No i to otwarte zakończenie…

Jak najbardziej polecam.

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

W krainie Władcy Czasu

16 lut

W krainie Władcy Czasu: Wędrówka; Archipelag; Powrót / Andrzej Żak. Wydanie II.

Chorzów: Videograff II 2010.

„Jednotomowe wydanie trylogii fantasy przeznaczonej dla dzieci w wieku 9-13 lat. Bohaterami powieści są dwaj chłopcy, którzy wyruszyli na dwór Władcy Czasu, by zdobyć nieśmiertelność. W tej niebezpiecznej wyprawie towarzyszy im rycerz Lancelot i zabawny koń Poncyliusz. W trakcie podróży chłopcy trafiają na archipelag, gdzie rządzi arcymag Altus i pod jego wodzą muszą stoczyć bitwę ze smokami.” (tekst ze strony 
http://selkar.pl/w_krainie_wladcy_czasu_andrzej_zak_p_167398.html
)

Wrocław to miasto kultury. Jednak dla mnie to przede wszystkim niezliczona ilość księgarń, targów książki, wyprzedaży i literackich kawiarni. I właśnie w pewniej skromnej, stojącej na uboczu księgarni dosłownie objawiło mi się to wydanie jednotomowe fantasy dla dzieci.

Pierwszy tom pt. „Wędrówka” dotyczy Manu, którego ze szpitala do Krainy Czasu zabiera Lancelot, rycerz króla Artura i wielki idol chłopca. Do Krainy wpuszcza ich tajemniczy Zegarmistrz, później prowadzeni kolejno przez Sekundę, Minutę i Kwadransa, spotykają konia Poncyliusza, który brał udział w wielu ważnych bitwach i postanawia do nich dołączyć. W czasie podróży spotyka ich wiele niebanalnych przygód i walk mrożących krew w żyłach.

„Archipelag” opowiada o dziejach przyjaciela Manu z czasów szpitala, chłopca o imieniu Dawid. Młodzieniec pragnie zostać czarodziejem i pewnego dnia budzi się na plaży Archipelagu Mu, słynącego ze Szkoły Magi. Dawid najszybciej w dziejach zostaje mianowany pełnoprawnym czarodziejem i zostaje mu powierzone zadanie. Ma zdobyć sławny topór, by bronić wyspy przed smokami.

W „Powrocie” losy dwóch chłopców łączą się i razem z Lancelotem i Poncyliuszem wracają na Archipelag. Po drodze spotykają wiele magicznych stworzeń. Z jednymi zawierają pokój, z innymi muszą walczyć. Jednak siła ich przyjaźni jest niepokonana, do tego cały czas są wspierani przez Arcymaga i jego sojuszników.

Wiem, że literatura dla dzieci od 9 do 13 lat nie jest może odpowiednia dla studentki ale co mi tam. Bardzo mi się podobało. Może początek troszeczkę mnie nudził, ale akcja konsekwentnie nabiera tempa i powieść wciągała coraz bardziej. Treść jest odpowiednia do określonego wieku, nie ma drastycznych scen, autor kładzie nacisk na siłę przyjaźni, wiarę w samego siebie i spełnianie marzeń.

Bardzo spodobała mi się szata graficzna. Tekst jest czytelny, każdy rozdział opatrzony jest rysunkiem, czytanie nie męczy i nie można się oderwać.

Jedyne co mi się rzuciło negatywnie to rozdziału w pierwszym tomie. Wydaje mi się, że autor nie rozwija do końca tematu, akcja kończy się strasznie szybko i czuje się niedosyt. Ale to tylko mały szczególik.

Polecam wszystkim dzieciakom lubiącym fantastykę i zachęcam rodziców:  CZYTAJCIE SWOIM DZIECIOM!

K.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Pokuta

12 lut

Pokuta/ Anne Rice; tł. Grażyna Smosna.

Kraków: Wydawnictwo Otwarte, Cop. 2009. -301 [2]s.

Tyt. oryg. Angel Time. The Songs of Seraphim.

Pokuta to hipnotyzująca powieść o aniele i płatnym mordercy. Metafizyczny thriller, który przeniesie Cię do trzynastowieczne Anglii. Fascynująca i prowokująca książka o winie i przebaczeniu, miłości i nienawiści, samotności i pięknie.

(tekst promocyjny z okładki książki)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Moniki (pandorci), która pożyczyła mi swój egzemplarz. Cieszę się, że Pokuta trafiła w moje ręce. Lektura była przyjemna i pouczająca. Książka nie jest typowym fantastycznym opowiadaniem, które niczego wartościowego nie wnosi, wręcz przeciwnie – uczy nas, że Bóg zawsze przebacza, a modlitwy zostają wysłuchane. Dodatkowo ukazuje piękno muzyki. Pewnie się zastanawiacie jak w książce można przedstawić muzykę? Otóż da się i to bez zapisu nutowego A. Rice się to udało, co prawda nie mogłam usłyszeć muzyki swoimi uszami, ale można sobie ją wyobrazić, dzięki dobremu opisowi.

Sama historia jest pomysłowa i czytelnik jest ciekawy co będzie dalej. Chociaż w połowie domyśliłam się jakie jest powiązanie płatnego zabójcy z trzynastowieczną historią angielskich Żydów. Książkę jak najbardziej polecam. Ja sama, natomiast nie mogę się doczekać, kiedy przeczytam kolejne pozycje z serii o Aniołach.

M.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

S.T.A.L.K.E.R: piknik na skraju drogi

03 lut

STALKER: piknik na skraju drogi/ Arkadi i Borys Strugaccy; przeł. Irena Lewandowska.

Poznań: Pruszyński i S-ka, Cop. 2007. -172, [4]s.

Tyt. oryg. Piknik na oboczinie.

Strefa Lądowania to teren, który niegdyś stał się obiektem inwazji obce supercywilizacji. Mimo, że wstęp do Strefy jest w zasadzie zakazany, stanowi ona wyzwanie dla pracowników Międzynarodowego Instytutu Cywilizacji Pozaziemskich, a przede wszystkim stalkerów – najemników, którzy z narażeniem życia wyprawiają się tam po cenne znaleziska. Światowy biznes płaci za nie ogromne pieniądze, co wzmaga gorączkowy wyścig poszukiwaczy. Najzagorzalszy z nich, Red Shoehart, przeżywa metamorfozę duchową podczas ostatniej wyprawy…

(tekst promocyjny z okładki książki)

Chciałam zaznaczyć, że sama nie wybrałam tej książki. Osobiście nie przepadam za tego typu literaturą, ale przeczytałam. I mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że się nie zawiodłam. Bracia Strugaccy w ogóle mnie nie zaskoczyli, nie przewyższyli moich oczekiwań, dlatego też ani mnie nie zawiedli ani zafascynowali. Lektura ta była dla mnie dość ciężka, często musiałam robić przerwy w czytaniu, ale na reszcie skończyłam.

Książka ta została po raz pierwszy wydana w 1974 roku, a wydanie które pożyczyłam oparte było właśnie na tej starszej wersji.

Co mogę powiedzieć o Stalkerze? Cóż, twórcy ewidentnie inspirowali się wybuchem elektrowni w Czarnobylu, widoczne jest to już od samego początku. Co do języka… jest dość specyficzny, niby łatwy, ale nie zawsze byłam w stanie wszystko zrozumieć od razu, być może dlatego potrzebowałam przerw w czytaniu (nie, nie googlowałam niezrozumiałych dla mnie słów).

Co do samego zakończenia: nie zrozumiałam potrzeby zabijania Artura (może ktoś mi to wyjaśni?), a samiuteńki koniec był beznadziejny. Chyba autorzy chcieli wzbudzić w czytelnikach jakąś oświeconą myśl, że dobro w człowieku zawsze zwycięża, lub coś podobnego, ale przykro mi wg mnie im nie wyszło.

Ale co ja się tam znam?

M.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Dziedzictwo

01 lut

Dziedzictwo : Dziedzictwa Księga Czwarta/ Christopher Paolini; przeł. Paulina Braiter.

Warszawa: Wydawnictwo MAG, 2012. – 488 [8] s.

Tom II, tyt. oryg. Inheritance. Inheritance, Book Four.

„Jeszcze niedawno Eragon Cieniobójca, Smoczy Jeździec, był zaledwie biednym wieśniakiem, a jego smoczyca Saphira jedynie błękitnym kamieniem w lesie. Teraz to od nich zależy los całej cywilizacji.” (tekst z okładki)

 

Nareszcie! Długo wyczekiwane zakończenie historii Eragona pojawiło się w końcu na rynku. Nie obyło się oczywiście bez lekkiej irytacji, kiedy to okazało się, że ostatnią część ktoś podzielił na dwa tomy. Do tej pory nie jestem w stanie tego pojąć, ale niech będzie. Parę rzeczy trzeba było sobie przypomnieć ale poza tym podział na tomy nie zrobił różnicy.

Sam Autor mówi, że historia Cieniobójcy pochłonęła 12 lat jego życia i nie ma najmniejszego pojęcia co pocznie ze sobą dalej. Na mnie książka nie odcisnęła aż tak wielkiego piętna, ale przykro mi, że to już koniec. Na prawdę jest to dobrze przemyślana powieść, którą przyjemnie się czyta, i która wciąga niesamowicie. W ostatnim tomie pan  Paolini rzetelnie zakończył wszystkie wątki, jakie przewinęły się przez pozostałe części. I wydaje mi się, że rozwiązanie sprawy Galbatorixa było odpowiednie. Eragon dorósł i w tej części widać to najbardziej. Autor opisuje wszystkie aspekty życia młodego człowieka i decyzje jakie musi podjąć dorastając. Patrząc pod tym względem jest to typowa powieść dla młodzieży. Zakończenie przypomina mi odrobinę Władcę Pierścieni, ale nie przeszkadzało mi to. Jestem bardzo zadowolona i przykro mi, że to już koniec.

Se onr svedar sitja hvass!

K.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 
 

  • RSS