RSS
 

Czarodzieje

23 gru

Czarodzieje / Lev Grossman: przeł. Monika Wyrwas – Wiśniewska.

Katowice: Wydawnictwo Sonia Draga, 2011.

Tyt. oryg. The Magicians.

„Porywająca powieść o magii i innych światach, która znacznie rozszerza granice konwencjonalnego nurtu fantasy. Oddając hołd powieściom takich pisarzy jak C. S. Lewis, T. H. White czy J. K. Rowling, Lev Grossman tworzy całkowicie oryginalny świat, w którym dobro i zło nie są czarne i białe, miłość i seks nie są proste i niewinne, a za moc trzeba zapłacić ogromną cenę.” (tekst z okładki)

 

Nie mam pojęcia czy książka mi się podobała. Z jednej strony jest to zaprzeczenie jakiegoś mojego wyobrażenia odnośnie magii i innych rzeczywistości, a z drugiej strony jest to nowe spojrzenie, bardziej psychologiczne, na postać młodego czarodzieja.

Może od początku. Książka podzielona jest na IV KSIĘGI ale według mnie wystarczyły by dwie. Pierwsza to nawiązanie do pani Rowling i szkoły magii, drugie to Narnia i pan Lewis. Co mnie zraziło na samym początku? Szkoła jest tylko dla geniuszy, dostają się tylko najwybitniejsi z wybitnych. To przekreśla utożsamianie się z bohaterem, a nie tak jak w przypadku Hogwartu i nadziei, że w każdej chwili może przyjść list. Do tego bohater, znudzony rzeczywistością siedemnastoletni Quentin, wcale nie cieszy się z nowych możliwości tylko cały czas żyje dziecięcymi marzeniami o Fillory, krainie pełnej faunów i niezwykłych przygód. Szkołę kończy bez problemu, jest w szczęśliwym związku z Alice, najlepszą czarodziejką na roku. Po szkole wracają do szarego świata, z którym mogą zrobić praktycznie wszystko i co? Piją na umór, ćpają, balangują aż w końcu Quentin zdradza Alice. Wszystko razem daje fabule taki beznadziejny nastrój. Magia w niczym nie pomaga, bohaterowie wciąż są nieszczęśliwi, nie potrafią cieszyć się z tego co mają. Nie dostrzegają jakie mają szczęście. W końcu pojawia się możliwość podróży do upragnionego Fillory. I kolejne rozczarowanie. Zamiast cieszyć się ze spełnionego marzenia, Quentin rozpacza po stracie Alice i upija się kiedy tylko nadarza się okazja. Dostają zadanie. Mają odszukać koronę i objąć władzę w Fillory. Leje się krew, bohaterowie nie wiedzą co robić, nawet nie starają się zapanować nad sytuacją. W starciu z Potworem ginie Alice i Quentin znów pogrąża się w rozpaczy i nienawiści do świata. Wraca do rzeczywistości ale na końcu wraca do Fillory by objąć władzę.

Fabuła sprawia wrażenie jakby autor nie do końca wiedział co chce napisać. Niby miał jakiś pomysł, niby znalazł ciekawego bohatera ale całość się „kupy nie trzyma”. Niektóre momenty są niepotrzebnie wulgarne, ten nastrój smutku, beznadziejności i nienawiści do świata sprawia, że książkę ciężko skończyć, a co dopiero skończyć z uśmiechem i rozmarzeniem. Nikt nie chciałby się zamienić z bohaterami. Przytłaczające. Ale istnieje też możliwość, że to ja nie dostrzegam głębi, którą autor chciał przekazać i po prostu nie zrozumiałam o co tak na prawdę chodzi. Nie polecam, aczkolwiek chciałabym żeby ktoś przeczytał i napisał o swoich odczuciach.

K.

 
Komentarze (4)

Napisane przez w kategorii Recenzje książkowe.

 

Tags: , , ,

Dodaj komentarz

 

 
  1. ~Luke

    26 grudnia 2011 o 18:20

    Mówisz, że ta książka podzielona jest na IV części… No, no… sam nie wiem czy przeczytałbym tą pozycję… przedstawiłaś to w taki sposób, że nie do końca jestem przekonany, ale coś mnie ciągnie do tego, aby przeczytać i lekko podważyć to co napisałaś;) Zobaczymy, zobaczymy… jak znajdę czas to przeczytam. A tymczasem życzę sukcesów;)

     
  2. ~zaczytana-w-chmurach

    28 grudnia 2011 o 15:14

    Jednak książka mnie intryguje, chciałabym przeczytać.
    Ale mam wrażenie, że opisałaś całą fabułę od początku do końca?

     
    • Bibliotekarki

      28 grudnia 2011 o 19:16

      Całą? Nie, nie, jest mnóstwo wątków pobocznych, opisałam tylko ogólny zarys. Przeczytaj i proszę podziel się wrażeniami : )

       
  3. ~zaczytana-w-chmurach

    29 grudnia 2011 o 00:26

    Mam jednak wrażenie, że zdradziłaś końcówkę, ale nie będę się wykłócać w końcu książki nie czytałam :P
    Nieprędko przeczytam tę książkę, jeśli w ogóle, bo mam nadzieję, że wypożyczę. Mając na uwadze Twoją recenzję nie mam zamiaru kupować ;) Ale okładkę ma na tyle charakterystyczną, że będę o niej pamiętać ;)

     
 

  • RSS