RSS
 

Archiwum - Grudzień, 2011

Wszystkie boże dzieci tańczą

30 gru

Wszystkie boże dzieci tańczą/ Haruki Murakami: przeł. Anna Zielińska- Elliott.

Warszawa: MUZA SA, 2008.- 180 [4].

Tyt. oryg. Kami-no kodomotachi-wa mina odoru.

Murakami czuje się świetnie również w zwartej, oszczędnej i precyzyjnej formie krótkiego opowiadania. Kilkoma słowami zarysowuje sugestywne światy, a każda z historii jest przekonująca, pełna i satysfakcjonująca. W tym tomie każdy z bohaterów odbywa jakąś podróż- czy to w rzeczywistym, geograficznym, czy jedynie duchowym wymiarze- związaną w różny sposób z tym samym trzęsieniem ziemi. Każdy odkrywa w sobie jakąś tajemnicę, którą próbuje przeniknąć albo po prostu pogodzić się z jej istnieniem. Każdy ma jakąś obsesję, która zatruwa mu życie. Każdy jest jakoś uwikłany w skomplikowane relacje z innymi ludźmi. Nieposkromiona wyobraźnia Murakamiego raz po raz rozsadza ramy realności, przenosząc czytelnika to w świat snów, to marzeń, to czystej surrealnej fantazji.

(tekst promocyjny z okładki książki)

Murakami oczarował mnie swoim stylem i sposobem wypowiadania myśli. Z początku myślałam, że będą to zwykłe opowiadania, ot tak sobie napisane. Na szczęście myliłam się. Każda z sześciu historii ma zawartą w sobie tęsknotę, smutek i nadzieję. Co daje wspaniały końcowy efekt. Co prawda przyznam się, że nie wszystkie opowiadania podobały mi się od samego początku. Na przykład Pan Żaba ratuje Tokio wydawał mi się mocno przesadzoną alegorią, jednak pod sam koniec okazuje się, że ten zabieg był przeprowadzony po mistrzowsku. Wprowadzenie wyobraźni do świata rzeczywistego daje naprawdę zadowalający i dość zaskakujący efekt.

Murakamiego i jego Wszystkie boże dzieci tańczą polecam wszystkim miłośnikom krótkich form oraz tym, którzy chcą poprawić sobie humor dobrą literaturą.

M.

 
Komentarze (6)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Ostrożnie, pożądanie

30 gru

Ostrożnie, pożądanie/ Eileen Chang: przeł. Katarzyna Kulpa.

Warszawa: W.A.B, 2008.-92, [6].

Tyt. Oryg. Lust, Caution.

Całe bogactwo relacji między kobietą i mężczyzną Chang ukazuje w prozie niezwykle zmysłowej i oszczędnej w słowa. Jej opowiadania lśnią jak diamenty na smukłych palcach kobiet Szanghaju. Oto jedno z nich.

Szanghaj, lata 40. XX wieku. Japonia okupuje terytorium Chin. Pan Yi jest dygnitarzem marionetkowego rządu. Daje się uwieść pięknej studentce Jiazhi. Dziewczyna należy do podziemnej opozycji, ma za zadanie ułatwić likwidację polityka. Czy- wbrew rozsądkowi i mimo wszelkich różnic- do ich erotycznych spotkań może się wkraść uczucie.

(tekst promocyjny z okładki)

Jestem pod wielkim wrażeniem. Chang nie sili się na rozciąganie wątków, przedłużanie sytuacji zbędnymi opisami. Cała akcja rozgrywa się w jeden dzień. Jednak pomimo tak krótkiego czasu autorka potrafi bezbłędnie zbudować scenerię i klimat lat czterdziestych, pięćdziesiątych.

Nie sądzę, by do przeczytania Ostrożnie, pożądanie potrzebna byłaby jakaś wielka wiedza historyczna, dlatego polecam nie tylko pasjonatom ale również laikom.

M.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Przyjaciel z piekła

28 gru

Przyjaciel z piekła / A. Strugacki, B. Strugacki, przeł. I. Lewandowska.

Warszawa: Czytelnik 1979.

„Na odległej planecie trwa wojna. Ranny żołnierz uratowany przez ziemskiego naukowca trafia na Ziemię. Kapral Gag wraca do zdrowia, poznaje zwyczaje mieszkańców i zdobycze techniki, która wyprzedza o tysiące lat Alajczyków. Nie potrafi jednak zaakceptować reguł tego świata. Musi wrócić na ojczystą planetę, zwaną przez Ziemian Piekłem…” (tekst ze strony Lubimy Czytać)

Hmm… Szału nie było. Taka sobie opowiastka w stylu pana Wellsa. Obcy, zmutowane żyrafy, zupełnie różne od siebie światy. Bohater taki trochę niewdzięczny ale konsekwentnie utrzymany w formie oddanego żołnierza. Bardzo fajnie zbudowany świat, taka utopia i do tego nazwana Ziemią. Sympatyczna opowieść by zająć się czymś mało konkretnym.

K.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Mały seans spirytystyczny

28 gru

Mały seans spirytystyczny / Jerzy Broszkiewicz

Kraków: Wydawnictwo Literackie, 1979.

W książce wykorzystano rysunki Leonarda da Vinci.

 

Książka to zbiór fikcyjnych wypowiedzi osób sławnych lub zwyczajnych, które brały udział w ważnych wydarzeniach. Osoby te wypowiadają się na temat swojej śmierci, ponieważ jak sugeruje tytuł zostały wywołane w trakcie seansu spirytystycznego. Wypowiedzi ułożone są chronologicznie, zaczynając od człowieka prehistorycznego kończąc na świadkach wybuchu bomby atomowej.

 

Jestem zachwycona! Książka jest niezwykle intrygująca. Śmiałam się, płakałam ale przede wszystkim zaczęłam rozmyślać. Autor przedstawia istotne prawdy o historii i o rzeczywistości. Zastanawia się nad naturą i życiem ludzkim, nad bodźcami, które nami kierują. Bardzo mi się podobała i polecam.

K.

 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Stosik

28 gru

Mały stosik, który udało mi się uratować w czasie likwidacji pewnej biblioteki. Oczywiście książek jest dużo więcej, ale tylko te leżały w kręgu moich zainteresowań. Są to raczej stare książki, w większości nie wydane przed 2000 rokiem. Tak więc od góry:

J. Coyne Dziecko Ciemności T. 2 (niestety tomu 1 nie udało mi się znaleźć) 1993

A. Strugacki, B. Strugacki Przyjaciel z piekła 1979

C. Chruszczewski Magiczne schody 1965

C. Chruszczewski Miasto nie z tej planety 1981

A. Szarłat, E. Szymańska Bogowie naszej planety 1981

J. M. Straczynski Tamta strona 1993

F. P. Wilson Świat mroku T. 1, 1993

W. Strieber Wilkołaki 1993

W. Żukrowski Wędrówki z moim Guru 1976

J. Broszkiewicz Mały seans spirytystyczny 1979

Pieśń o Rolandzie 1932

C. Chruszczewski Fenomen kosmosu 1977

J. J. Herlinger Historie niewiarygodne 1977

K. Bułyczow Utwory wybrane 1987

E. E. Clark Legendy Indian kanadyjskich 1982

K.


 
Brak komentarzy

Napisane w kategorii Bez kategorii, Stosiki

 

Czarodzieje

23 gru

Czarodzieje / Lev Grossman: przeł. Monika Wyrwas – Wiśniewska.

Katowice: Wydawnictwo Sonia Draga, 2011.

Tyt. oryg. The Magicians.

„Porywająca powieść o magii i innych światach, która znacznie rozszerza granice konwencjonalnego nurtu fantasy. Oddając hołd powieściom takich pisarzy jak C. S. Lewis, T. H. White czy J. K. Rowling, Lev Grossman tworzy całkowicie oryginalny świat, w którym dobro i zło nie są czarne i białe, miłość i seks nie są proste i niewinne, a za moc trzeba zapłacić ogromną cenę.” (tekst z okładki)

 

Nie mam pojęcia czy książka mi się podobała. Z jednej strony jest to zaprzeczenie jakiegoś mojego wyobrażenia odnośnie magii i innych rzeczywistości, a z drugiej strony jest to nowe spojrzenie, bardziej psychologiczne, na postać młodego czarodzieja.

Może od początku. Książka podzielona jest na IV KSIĘGI ale według mnie wystarczyły by dwie. Pierwsza to nawiązanie do pani Rowling i szkoły magii, drugie to Narnia i pan Lewis. Co mnie zraziło na samym początku? Szkoła jest tylko dla geniuszy, dostają się tylko najwybitniejsi z wybitnych. To przekreśla utożsamianie się z bohaterem, a nie tak jak w przypadku Hogwartu i nadziei, że w każdej chwili może przyjść list. Do tego bohater, znudzony rzeczywistością siedemnastoletni Quentin, wcale nie cieszy się z nowych możliwości tylko cały czas żyje dziecięcymi marzeniami o Fillory, krainie pełnej faunów i niezwykłych przygód. Szkołę kończy bez problemu, jest w szczęśliwym związku z Alice, najlepszą czarodziejką na roku. Po szkole wracają do szarego świata, z którym mogą zrobić praktycznie wszystko i co? Piją na umór, ćpają, balangują aż w końcu Quentin zdradza Alice. Wszystko razem daje fabule taki beznadziejny nastrój. Magia w niczym nie pomaga, bohaterowie wciąż są nieszczęśliwi, nie potrafią cieszyć się z tego co mają. Nie dostrzegają jakie mają szczęście. W końcu pojawia się możliwość podróży do upragnionego Fillory. I kolejne rozczarowanie. Zamiast cieszyć się ze spełnionego marzenia, Quentin rozpacza po stracie Alice i upija się kiedy tylko nadarza się okazja. Dostają zadanie. Mają odszukać koronę i objąć władzę w Fillory. Leje się krew, bohaterowie nie wiedzą co robić, nawet nie starają się zapanować nad sytuacją. W starciu z Potworem ginie Alice i Quentin znów pogrąża się w rozpaczy i nienawiści do świata. Wraca do rzeczywistości ale na końcu wraca do Fillory by objąć władzę.

Fabuła sprawia wrażenie jakby autor nie do końca wiedział co chce napisać. Niby miał jakiś pomysł, niby znalazł ciekawego bohatera ale całość się „kupy nie trzyma”. Niektóre momenty są niepotrzebnie wulgarne, ten nastrój smutku, beznadziejności i nienawiści do świata sprawia, że książkę ciężko skończyć, a co dopiero skończyć z uśmiechem i rozmarzeniem. Nikt nie chciałby się zamienić z bohaterami. Przytłaczające. Ale istnieje też możliwość, że to ja nie dostrzegam głębi, którą autor chciał przekazać i po prostu nie zrozumiałam o co tak na prawdę chodzi. Nie polecam, aczkolwiek chciałabym żeby ktoś przeczytał i napisał o swoich odczuciach.

K.

 
Komentarze (4)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Zniewolenie

21 gru

Zniewolenie /Carrie Jones: przeł. Dobromiła Jankowska.

Wrocław: Bukowy Las, cop. 2010.- 284 [4].

Tyt. oryg. Captivate.

Zara i jej przyjaciele mają nadzieję, że raz na zawsze rozprawili się z piksami, uwięziwszy krwiopijcze stwory głęboko w lesie. Ale pragnienie ich króla jest niezaspokojone, rośnie z każdym kolejnym dniem niewoli, gdy jednocześnie zmniejsza się jego władza nad poddanymi. A to wystarcza, by zwabić do miasta nowego króla, który twierdzi, że jest inny- że istnieją piksy, które potrafią pokojowo współżyć z ludźmi, nie uciekając się do przemocy i okrucieństwa. Zara nawet mu wierzy, do chwili, gdy przybysz oznajmia dziewczynie, iż jest przeznaczoną mu królową…

(opis z okładki książki)

 

Zniewolenie to druga, aczkolwiek nie ostatnia część opowieści o niebieskich piksach. W sposobie pisania widać, że autorka jasno określiła odbiorców docelowych- młodzież do lat szesnastu. Na nieszczęście ja już nie mieszczę się w tej grupie i książka nie przypadła mi do gustu. Sprawia wrażenie podróbki Zmierzchu S. Meyer, a że tamta saga nie należała do dobrych… Dlatego nie polecam tej książki osobą, które nie trawią opowieści o zakochanej Belli i błyszczącym Edwardzie.

Jednak wracając do Zniewolenia. Chciałabym napisać, że autorka nie przywiązuje wielkiej wagi do miłosnych relacji nastolatków, ale jednak… książka, a właściwie jej druga połowa, opiera się tylko na tym. Bo oto Zara, główna bohaterka postanawia zmienić swoje życie dla Nicka, jej wilczego chłopaka.

Na sam koniec powiem tylko tyle, że pierwsza książka tej (mam nadzieję) trylogii, czyli Pragnienie, była lepsza od tej, którą recenzuję. Myślałam, że tak dzieje się tylko z filmami, na których producenci chcą jeszcze więcej zarobić, ale jak widać- myliłam się.

M.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Zrób mi jakąś krzywdę… czyli Wszystkie gry video są o miłości.

16 gru

Zrób mi jakąś krzywdę: czyli Wszystkie gry video są o miłości/Jakub Żulczyk.

Warszawa: lampa, 2008.-168.

Dawid to 25-letni student prawa, w którego życiu nie może już wydarzyć się nic więcej. Wszystko jest ustalone. Poślubi jakąś koleżankę Swojej Byłej Kobiety. Ojciec podżyruje mu kredyt mieszkaniowy. Pójdzie do pracy. Spłodzi potomka. Po czterdziestu latach umrze. Ten scenariusz jednak rozpada się na kawałki, gdy spotyka uzależnioną od gier video piętnastolatkę, zakochuje się w niej i… postanawia ją porwać. „Zrób mi jakąś krzywdę” to łamiąca serce historia drogi, w którą zaplątani są świadkowie jehowy, polscy aktorzy porno, detektywi- paranoicy i nieletni anarchiści. książka, która robi to, co wszystkie dobre książki- każe ci się na zmianę śmiać  płakać. (tekst promocyjny z okładki książki)

Zacznę od ostatniego zdania tekstu promocyjnego. Nie śmiałam się i nie płakałam, ani na zmianę, ani jednym ciągiem. Wręcz odkładałam książkę na parę godzin, po to by zebrać w sobie siły i chęci do dalszego czytania. Dlaczego sięgnęłam po tą pozycję? Cóż, słyszałam bardzo pochlebne opinie na jej temat i, co tu dużo mówić, zachęcono mnie do niej. Niestety nie tego się spodziewałam.

Styl autora nawet mi odpowiada, najbardziej przenoszenie akcji w czasie i niektóre metafory, jednak samo podejście do książki jest takie… negatywne. Bohater- Dawid ma dość przerysowane rozumienie polskiej rzeczywistości, natomiast Kasia jest dość… specyficznym dzieckiem. Trudno jest mi ocenić tą książkę, naprawdę… Obudziła we mnie tyle sprzeczności, tyle negatywnych uczuć. Czytając ją miałam później dość nieprzyjemny dzień, poprzez moje nastawienie do świata w danej chwili. Więc jeżeli macie ochotę na coś optymistycznego to nie polecam (chyba, że zaczniecie czytać od końca).

 

„W moim domu są tylko twoje zdjęcia, które i tak nie zauważą, gdy nie wrócę przez cztery kolejne noce pod rząd.” s.94

M.

 
Komentarze (2)

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Miecz Aniołów

14 gru

Miecz Aniołów / Jacek Piekara: il. Dominik Broniek. Lublin: Fabryka Słów, 2007, s. 417 [7].

„Oto świat, w którym Chrystus zstąpił z krzyża i surowo ukarał swych prześladowców. Świat, gdzie słowa modlitwy brzmią: I DAJ NAM SIŁĘ, BYŚMY NIE PRZEBACZALI NASZYM WINOWAJCOM. Świat, w którym nasz Pan i jego Apostołowie wyrżnęli w pień pół Jerozolimy.”

„Jeżeli zadajesz pytania, strzeż się, gdyż możesz usłyszeć odpowiedź” – mówi stare porzegadło. Inkwizytor Mordimer Madderdin nie waha się zadawać pytań i dążyć do odkrycia prawdy o świecie, który go otacza. Świecie pełnym intryg i zła. Świecie, w którym ludziom zagrażają demony, czarownicy oraz wyznawcy mrocznych kultów. Świecie, którego siłą napędową są nienawiść, chciwość oraz żądza. Do tego właśnie uniwersum Mordimer Madderdin niesie żagiew Boskiej miłości… (tekst promocyjny z okładki)

Mam słabość do Fabryki Słów od czasu Malowanego człowieka i cóż… Nie zawiodłam się. Książka zdecydowanie na plus, a pana Piekare dodaje do ulubionych autorów.

Akcja rozgrywa się w alternatywnej tak na oczko renesansowej rzeczywistości. I tu już zachwyca sam pomysł, a dokładniej jego prostota. Otóż zamiast umierać za nasze grzechy, Jezus zstąpił z krzyża i zamordował wszystkich niegodziwców, którzy głosowali za uwolnieniem Barabasza. Kontrowersyjne? Czy genialne?

Ta mała acz istotna zmiana kompletnie odmienia rzeczywistość. Nie ma litości a herezje, czarownicy i wiedźmy są tępione konsekwentnie przez Inkwizytorów. Jednym z nich jest bohater tych pięciu opowiadań, Mordimer Madderin. Postać od razu wzbudzająca sympatie, być może dzięki humorowi, który tak lubię. Z taką nutką sarkazmu ; ) Jest też całkowicie oddany sprawie pochlania go wiara, której nawet spotkanie z demonem nie jest w stanie złamać. Oczywiście pojawiają się piękne kobiety ale ten wątek miłosny jest odsunięty na bok. Akcja rozgrywa się w sposób dający zgubną pewność jak się opowieść zakończy. A tu niespodzianka i dzieje się coś niespodziewanego : )

Chyba jedyne co mi podpadło to pewne podobieństwo do serii pani Kossakowskiej, która też uwielbiam. Nie jest ono rażące, wręcz zgrabnie wkomponowane w tematykę, ale dla kogoś czepliwego zauważalne.

I oczywiście wielkie brawa i gratulacje dla pana Brońka, który opatrzył książkę pięknymi ilustracjami. Dziękuję, że mogłam się nimi nacieszyć : )

Jeszcze taki maleńki szczegół. Otóż jest to ostatnia książka w serii, ale w bibliotece mieli tylko tą.

K.

 
1 komentarz

Napisane w kategorii Recenzje książkowe.

 

Prawa czytelnika.

10 gru

1. Prawo do nieczytania.

2. Prawo do przeskakiwania stron.

3. Prawo do nieskończenia książki.

4. Prawo do czytania jeszcze raz.

5. Prawo do czytania byle czego.

6. Prawo do bovaryzmu.

7. Prawo do czytania byle gdzie.

8. Prawo do czytania na wyrywki.

9. Prawo do czytania na głos.

10. Prawo do milczenia.

 

Fragment artykułu w czasopiśmie „Przegląd Biblioteczny”. Niestety nie pamiętam, który to numer i z którego roku. Jednakże artykuł mówił o tym, że nikogo nie można ZMUSIĆ do czytania.

K.

 
Komentarze (3)

Napisane w kategorii Bez kategorii

 
 

  • RSS