Córka Kata / Oliver Pötzsch; tł. Edyta Panek.
Kraków: Esprit, 2011. – 477s.
Tyt. oryg. Die Henkerstochter.
Krótko po zakończeniu wojny trzydziestoletniej w bawarskim Schongau dochodzi do serii brutalnych morderstw na dzieciach. Na ciałach ofiar wytatuowane są czarnoksięskie symbole – mieszkańcy miasta widzą w nich dzieło Szatana. Rozpoczyna się polowanie na czarownice. Akuszerka, Marta zostaje oskarżona o konszachty z diabłem i uznana za morderczynię, jednak kat, który ma za pomocą tortur wymóc na niej zaznania, nie wierzy w winę kobiety. Razem z córką Magdaleną i miejskim medykiem Simonem prowadzi śledztwo na własną rękę. Trop prowadzi bohaterów przez ponury labirynt dzielnic biedoty, wygodne salony miejscowej elity i tajemnicze lochy z czasów ostatniej wojny. Czy Jakub Kuisl będzie zmuszony w majestacie prawa zamordować niewinną kobietę? Ile jeszcze dzieci będzie musiało zginąć, żeby przerażająca prawda wyszła na jaw?
(tekst promocyjny ze strony wydawnictwa Esprit)
Zacznę od początku. Okładka jest dość zwyczajna, ale za to sposób rozdzielenia rozdziałów jest naprawdę ciekawy. W książce nie zamieszczono spisu treści, co wcale nie jest kłopotliwe.
Co do treści. Pomysł dość ciekawy. Polowanie na czarownice zostało pokazane w naprawdę dobry sposób. W całej tej gorączce i szale opamiętania nie zabrakło osób myślących trzeźwo i racjonalnie, co się chwali. Książka zyskuje jeszcze na tym, że sam autor jest potomkiem Kuislów, którzy są głównymi bohaterami. Co prawda kat, jak na mój gust został za bardzo wyidealizowany, pod względem różnorodnych umiejętności.
Mam też parę zastrzeżeń co do fabuły i rozgrywającej się akcji, ale nie wymienię i nie opiszę ich tutaj, ze względu na was, żeby nie popsuć zabawy. Jeżeli chcielibyście porozmawiać o książce z przyjemnością zapraszam.
A tymczasem polecam „Córkę Kata” wszystkim tym, którzy uwielbiają intrygi naszkicowane na cienkim gruncie.
M.
Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Esprit.













